Golenie i płyn po goleniu. Czy kupować tani, czy drogi ‚after shave’?

Wyślij ten wpis znajomym!

Męska rzecz, jaką jest golenie, często jest podejmowana na moich blogach i u kolegów. To oczywiste – golenie jest jednym z najczęstszych kosmetycznych wydatków mężczyzny! Czy da się na tym oszczędzić zachowując wysoką jakość golenia?

220px-Chrome-Safety-RazorPo pierwsze, rzecz na której ja nie oszczędzam! Dobra maszynka do golenia, co najmniej z dwoma ostrzami. Kupowanie wynalazków robiących Ci masakrę na twarzy zdecydowanie do mądrych rzeczy nie należy, jednak czasem udało mi się znaleźć niefirmówki także w miarę dobrze sprawujące się przy goleniu (ale nawet te no name minimum z dwoma ostrzami, z paskiem nawilżającym, czyli na pewno nie najtańsze!).

Tematem wpisu jest jednak płyn po goleniu i tutaj uważam, że oszczędzić można jak najbardziej. Jak ja to robię? Po pierwsze do golenia na wieczór, albo do takiego golenia, gdzie i tak użyje za jakiś czas balsamu, lub kremu po goleniu używam niedrogiego płynu po goleniu o jak najbardziej neutralnym zapachu, lub nawet spirytusu kosmetycznego. Rolą takiego płynu jest jedynie odkażenie skóry, a zapach i ta zniknie rano, lub po zastosowaniu kremu nawilżającego, więc nie ma sensu rzucać się tu na ekskluzywny, drogi zapach.

Natomiast na wypadek, gdy muszę się szybko ogolić i następnie wyjść, do tego ładnie pachnieć mam drugi, osobny płyn z lepszą i droższą kompozycją zapachową. Takie dzielenie zastosowania płynów pomaga oszczędzić relatywnie dużo pieniędzy na męskich kosmetykach.


Wyślij ten wpis znajomym!