Jestem przeciwnikiem zakazu handlu w niedzielę!

Wyślij ten wpis znajomym!

Staram się unikać polityki na blogu, jednak choćby człowiek starał się wyizolować zupełnie, odciąć się od mediów, itp., musi stykać się z państwem, jego strukturami i decyzjami. Polityka bowiem wpływa na nasze życie, w szczególności polityka gospodarcza kraju.

Jednym z pomysłów polityków, który wraca do nas niczym nocna zmora, jest zapowiadany zakaz handlu w niedzielę.

Jestem przeciwnikiem tego zakazu! Dlaczego?

  • Zakaz uderzy w polską gospodarkę, która zamiast konkurować w Europie i rozwijać się, dostanie jakiś tam czynnik hamujący. Czy ktoś tu nie chce, by Polska była za silna?
  • Spadnie zapotrzebowanie na roboczo-godziny w placówkach handlowych, co musi pociągnąć za sobą zwolnienia – zakaz to mniej pieniędzy dla osób, głównie Pań, pracujących w handlu. Presja zwolnień to więcej przypadków zastraszania i mobbingu kobiet. Czy obecna władza ‚nie lubi’ kobiet?
  • Zwiększone bezrobocie wśród Polek uderzy negatywnie w polskie rodziny w jakimś tak %. Niektóre pracownice handlu skarżą się na mobbing i zmuszanie do pracy w niedzielę, kiedy nie chcą, ale problemem jest tu mobbing, a nie sam handel w niedzielę. Bezrobocie z resztą bardziej negatywnie dotknie rodziny handlowców niż ‚zarwana’ w pracy niedziela. Komu zależy na pogorszeniu sytuacji polskich rodzin?
  • Zostanie ograniczona możliwość dorobienia sobie przez młode osoby studiujące i uczące się, wiele młodych dziewczyn w weekendy dorabia na promocjach, albo na stoiskach w galeriach, kiedy ich starsze koleżanki wolą spędzać czas z rodziną. Teraz te dziewczyny zostaną bez tej możliwości. Dlaczego młodzi ludzie muszą być krzywdzeni przez władzę?
  • W związku z powyższym jeszcze więcej młodych osób wybierze emigrację, komuś tu zależy, by młodzi Polacy uciekali z Kraju. Czy zamiast tego osiedlą u nas Ukraińców?
  • Argument niedzielnego wypadu na zakupy to zawsze jakiś hamulec dla kierowcy, Pana Domu, by w sobotę nie przesadzać z alkoholem, a w niedzielę nie piwkować od rana – przy zakazie ludzie zaczną upijać się z nudów, bo co tu robić – tak jak to dzieje się obecnie w dni świąteczne – to widać. Czy ktoś tu chce rozpijać Polaków?

Argumenty osobiste:

  • nie lubię, gdy ktoś narzuca mi coś bezsensownego – durne zakazy bez uzasadnienia – tutaj wkurza mnie fakt, że nie będę mógł sobie z rodziną pójść w niedzielę do galerii handlowej, czy pojechać na wspólne zakupy do hipermarketu (gdy pogoda nie pozwoli na inny wypad, np. na plażę), nie robię tego często – ale chcę mieć tą możliwość
  • nie będę od ‚zakazu’ bardziej gorliwie uczestniczył w ceremoniach religijnych, z resztą nie problem połączyć poranną mszę z popołudniowym wypadem do hipermarketu czy galerii? Kupowanie w galerii handlowej, potem wizyta w galeryjnej kawiarni z żoną, a w tym czasie zafundowanie dziecku Krainy Zabaw w niedzielę, to przecież nie grzech…. co?
  • „oddajmy Bogu co boskie, a cesarzowi, co cesarskie” – osoby o fundamentalnych poglądach religijnych tak samo jak organizacje religijne – nie powinni mieć żadnego prawa do wpływania na ustawodawstwo państwa i życie ludzi o nieco niższym poziomie religijności. Religia, moralność i etyka? Popieram, oczywiście! Myślę jednak, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby zamiast wtrącać się w życie innych – staralibyśmy ulepszyć przede wszystkim własne postępowanie.

Co ty o tym myślisz?

P.S. Polecam:


Wyślij ten wpis znajomym!

41 thoughts on “Jestem przeciwnikiem zakazu handlu w niedzielę!

  1. Dana - Kobiece Finanse

    Absolutnie popieram! Też nie lubię, gdy mi się coś narzuca, zwłaszcza z pobudek religijnych – kwestie wiary nie powinny mieć wpływu na ustawodawstwo – to raz, a dwa, znam sytuację też z drugiej strony barykady. Jako studentka dzienna i to dwóch fakultetów miałam możliwość dorobienia jedynie w czasie weekendów i tak też robiłam. Najpierw pracowałam w Castoramie na dziale metalowym (nietypowy dział jak dla kobiety, ale co tam ;P), a później w obsłudze klienta – serwisie gwarancyjno-reklamacyjnym Auchan. Praca w piątki (od 14 do 22), soboty i niedziele. I byłam bardzo zadowolona, że mam taką możliwość!!!

    • Administrator bloga

      Praca na metalowym dla kobiety? Czemu nie? Toż to nie średniowiecze, jeśli kobieta lubi i chce opanować rodzaje śrub i gwoździ, itp. to proszę bardzo. Z chęcią kupię także wkręty od pani na dziale 😉

    • Za kilka lat,lub może miesięcy sama zobaczysz, czego dorobiłaś się w niedziele!

      • Administrator bloga

        nie wiem do kogo jest skierowany ten komentarz i jaki ma sens

        potępienie?

        Życie nie zatrzymuje się w niedzielę, mnóstwo branż MUSI funkcjonować też w niedzielę.

        Czy chciałabyś, aby np. karetka nie dojechała w niedzielę do Ciebie, bo kierowca i sanitariusze mają wolne?

        • No i tu właśnie tkwi sedno sedna 🙂
          Które branże MUSZĄ funkcjonować w niedzielę, a które nie…

          • Administrator bloga

            Muszą te, gdzie ich właściciel – przedsiębiorcy – suwerennie i odpowiedzialnie zdecyduje, że muszą.

            To wolny kraj czy rancho niewolników?

            Inaczej…

            W ogóle to nic nie musi funkcjonować, nie tylko w niedziele, ale i w tygodniu. Przejdźmy wszyscy na bezrobocie, social i 500+. Prezes zapłaci.

          • Coś pośrodku z odchyłami raz w tę, raz w tę 🙂
            Ani „rancho niewolników”, ani „wolny kraj”.

          • A, przepraszam, co Ci przeszkadza, że jestem gorącym orędownikiem NIEKUPOWANIA w niedzielę?
            A może chodzi o to, że potrafię wskazać skuteczniejsze metody „zablokowania” handlu w niedzielę niż ustawowy zakaz?
            Akurat to, czy ów zakaz będzie czy nie, niczego nie zmieni w moim życiu.
            Być może zmieni w życiu wielu innych osób, ale to nie mój problem 🙂
            Wiele dziedzin naszego życia może być bez problemu „uśpionych” w niedzielę, ale musi to być „zadekretowane” nie odgórnym zakazem lub nakazem tylko oddolnym – od strony samych konsumentów.
            Powtórzę zatem to, co napisałem wcześniej. Jeśli określone środowiska chcą zakazu handlu w niedzielę, powinny pracować nad przekonywaniem konsumentów, by w ten dzień NIEKUPOWALI.
            To jest do zrealizowania choć nie „już i natychmiast”.

          • Administrator bloga

            Ja się cieszę, że nie chcesz ustawowo go blokować, a jedynie przez propagowanie tego w otoczeniu.

            Choć bardzo milo by było, gdybyś nikomu (poza sobą samym) nie próbował niczego blokować.

          • Administrator bloga

            Aha, oczywiście uważam, że żadne środowiska nie powinny nawet publicznie przekonywać do niekupowania w niedzielę.

            To powinno pozostać prywatną sprawą każdej z rodzin, która decyduje, czy po południu w niedzielę udać się do galerii handlowej-kawiarni-kina, itp., czy też przesiedzieć przed telewizorem.

            Nikt nie musi nikogo przekonywać.

          • No tego ostatniego to nie rozumiem, mógłbyś rozszerzyć?
            Dlaczego np. Kościoły Chrześcijańskie nie powinny – w ramach głoszonej przez siebie etyki – zachęcać ludzi do niekupowania w niedzielę?
            Albo na przykład ja?
            Nie robię zakupów w niedzielę na znak mojej niezgody na niedzielny handel (a szerzej, na robienie interesów w niedzielę). Dlaczego mam o tym nie mówić i mam nie zachęcać innych, by postępowali podobnie od mnie?

          • Administrator bloga

            z powodów „przyzwoitości”

            po prostu szkoda szkodzić ludziom, którzy zarabiają w niedziele na życie

            albo takich którzy są w syt. podbramkowej

            polecam Ci poczytać sobie o sytuacjach ajentów GH, czyli galerii handlowych, uruchomić Google

          • Nie wiem czy dobrze Ciebie zrozumiałem, ale…
            Nie uważam, że namawianie ludzi do tego, by – dajmy na to – w niedzielę poszli całą rodziną raczej do lasu na spacer lub pograli w domu w jakieś planszówki niż na zakupy do galerii, jest czymś nieprzyzwoitym.
            Otwarcie przez kogoś sklepu w niedzielę jest – i chciałbym, by tak pozostało – suwerenną decyzją właściciela tegoż sklepu. Do niczego na szczęście nie obliguje to potencjalnych klientów.

          • Administrator bloga

            Namawianie ludzi w sensie jakiejś większej działalności propagatorskiej, to do czego namawiasz swoich bliskich i najbliższe otoczenie? Nie moja sprawa.

      • Elka, rok pracy w weekendy pozwolił mi samodzielnie utrzymać się na studiach i zdobyć duże doświadczenie w obsłudze klienta, które z biegiem czasu zaprocentowało – na dziale reklamacyjnym wyrabia się człowiekowi charakter i asertywność, trzeba mieć d*pę ze stali w obsłudze wiecznie niezadowolonych klientów. Dziś pracuję w innej branży, zarabiam x razy tyle, ale korzystam z nauk nabytych z tego pierwszego miejsca pracy. Więc odopowiadając na Twoje pytanie (?), które chyba miało być złośliwe, a wyszło chybione: za rok minie 10 lat od tej mojej weekendowej roboty, od tamtego czasu dorobiłam się dużo i nie żałuję. Pozdrawiam 😉

  2. Andrzej Leszno WLP

    Ja myślę , że to jest jakaś zasłona dymna i taki zakaz nie nastąpi, bo co rusz średnio od 3 miesięcy do 7 miesięcy wraca ten temat jak jakiś bumerang ale nic się w tej materii nie dzieje od projektu ustawy do wejścia w życie jest bardzo daleka droga. Pracy w handlu i usługach i tak będzie coraz mniej przez automatyzację przykład samoobsługowe kasy w Tesco , zamiast 8 kasjerek są 2 osoby nadzorujące , redukcja potężna kilkaset procent mniej roboczogodzin bo czasami nawet jest jedna osoba nadzorująca albo wcale nie ma takiej osoby. Inny przykład automaty do składania zamówień w MC to także spore usprawnienie i co za tym idzie redukcja zatrudnienia, na dworcu kolejowym w Lesznie są już automaty do biletów , za chwilę pani w kasie nie będzie do niczego potrzebna. Najpierw zmechanizowano rolnictwo, później przemysł a na chwilę obecną automatyzacja wkracza do handlu i usług i nic się na to nie poradzi.

    • Administrator bloga

      Zgadzam się, ale taki zakaz to nagłe i skokowe redukcje zatrudnienia.

      Niedziela to 1/7 tygodnia, 14% roboczogodzin w galerii hand., po zakazie część pracowników obsluży zwiekszony ruch sobotni, załóżmy optymistycznie, ale i tak 10% sprzedawców wyleci na bruk po zakazie.

      Ja bym nie zabierał tak wielkiej rzeszy ludzi źródła utrzymania.

  3. Nikt nie lubi zeby mu się cos narzucało, a czy ekspedientki, kasjerki i inni ludzie pracujący w niedzielę muszą, bo im się najczęściej narzuca. Zamiast spędzić dzień z dziećmi osoby pracujące mają narzuconą pracę. Ale nikt nie lubi…

    • Administrator bloga

      Nikt nie ma prawa narzucać pracy w niedzielę siłą, jeśli taki przypadek ma miejsce jest to rodzaj mobbingu, de facto zjawisko niezależne od „handlu w niedzielę”. Nieuczciwy pracodawca może zawsze „narzucać” to czy tamto. Skasują niedzielę, narzuci pracę ponad siły w poniedziałek.

      Na pracę w niedzielę za zwiększoną stawkę zawsze będzie więcej chętnych niż miejsc. wystarczy uregulować stawki (1 niedziela = 2 dni robocze), problem zniknie.

      Wiele ludzi pracuje w niedzielę – naturalnie – i nikt nie robi z tego afery. Górnicy, kierowcy, załogi karetek, pielęgniarki, pracownicy opieki, pracownicy BOK… nikt nie robi z tego afery. Sam pracowałem w niedzielę non-stop i wciąż zdarza się, że czasem to robię. My wszyscy ‚niedzielni’ pracownicy też mamy rodziny, nie tylko ekspedientki.

      Dziecko potrzebuje uwagi rodzica nie tylko w niedzielę, ale i przez resztę tygodnia – nie róbmy z tej niedzieli nie wiadomo czego. Wszystko można zrównoważyć.

      • Tylko wiesz Remigiuszu. W naszej kulturze niedziela od kilkunastu wieków jest mimo wszystko dniem szczególnym i wielu z nas przyzwyczajonych jest do tego ,ze „w niedzielę nie powinno się działać” 🙂
        Wszelako zakaz nie uważam za dobry, wolałbym żeby przekonywać ludzi – nawet przez dziesięciolecia – do niekupowania w niedzielę tak, by sprawić, że handel w ten dzień stałby się zwyczajnie nieopłacalny.
        W tę stronę, uważam, powinny iść i Solidarność i Radio Maryja i wszystkie te grupy społeczne i partie, które dziś postulują wprowadzenie owego zakazu.

        • Administrator bloga

          Nie wiem czy od kilkunastu, chrześcijaństwo przenikało na nasze ziemie od okolic Cyryla i Metodego i długo było jedynie religią elit.

          Dlaczego pracownicy handlu mają mieć wolne, a pracownicy np. barów, gastronomii, pubów, itp. mają pracować ciężko? Dzielimy ludzi na lepszych, czy gorszych?

          • Miałem na myśli cywilizację europejską 🙂
            Poza tym moje rozwiązanie – doprowadzenie do nieopłacalności pracy w niedzielę – może dotyczyć nie tylko handlu. Da się je zastosować i w usługach i w produkcji.

          • Administrator bloga

            Nie wiem, dla mnie to nie „u nas”, ja nie czuje się ‚tęczowym’ zachodnim Europejczykiem (z ich upadkiem kulturowym – zachodzącym mimo ‚wolnych niedziel’), ale raczej dumnym Polakiem i Słowianinem.

            Doprowadzenie do nieopłacalności działalności gosp. – hah! też patent?

            Mam propozycję – taki eksperyment myślowy, nie odbierz tego jako osobisty docinek….

            Zacznijmy razem działać społecznie na rzecz nieopłacalności Twojej działalności gospodarczej! Tak dla ‚uczciwości’ i równowagi. Co?

          • Ależ proszę Cię bardzo 🙂
            Eksperymentuj 🙂

  4. *****.Jakoś w Niemczech i Francji istnieją takie zakazy i nikt nie **** z tego powodu.A co do gospodarki to szanowny Panie w przyrodzie nic nie ginie i jeśli ktoś nie może zrobić zakupów w Niedzielę i nie wyda pieniążków to zrobi to w inny dzień tygodnia.

    • Administrator bloga

      Na tym blogu nie wolno podejmować FAŁSZYWYCH insynuacji wobec osoby autora. Pilnuj swojej kultury wypowiedzi.

      Pół życia przepracowałem w niedzielę, by inni mogli odpoczywać i relaksować się. Nie ma w tym żadnego dramatu, na mszę można pójść wieczorem, więcej czasu z rodziną spędzić w inny dzień.

      W pewnym momencie przestało mi to odpowiadać, zmieniłem pracę na taką, gdzie w niedzielę „muszę” pracować jedynie sporadycznie i tyle.

      To wolny kraj i niech takim pozostanie. Jeśli komuś nie pasuje jakiś tryb pracy – niech zmieni pracę. Jedni pracują – inni mogą odpocząć. Taka jest kolej rzeczy.

      Nie tedy droga – przez zakazy.

  5. A ja jestem zwolennikiem niekupowania w niedzielę co skutecznie od lat realizuję i do czego -przyznaję, z różnym skutkiem – namawiam bliskich i znajomych.
    Wiec możemy przyjąć, że na swój specyficzny sposób, jestem przeciwnikiem handlu w ten dzień.
    A Waaadza, jeśli już bardzo chce „zniechęcić” do takiego handlu to robi to (jak niestety często w Polsce) w najgorszy możliwy sposób – zakazem.
    A wystarczyło by przecież, aby tak ukształtowała prawo pracy i prawo podatkowe, że zwyczajnie handel w niedzielę byłby nieopłacalny.

  6. Andrzej Leszno WLP

    Praca w niedzielę to w gruncie rzeczy nic złego, pod warunkiem, że dniem wolnym jest np. Poniedziałek, jak jeździłem autobusem to bardzo często miałem jazdy w niedzielę i nawet mi to pasowało , bo wolny był Poniedziałek, Wtorek i to było ok. można pojechać do mechanika, coś załatwić , skorzystać z tańszego wejścia na basen, miało , pojechać nad jezioro jak jest mniej ludzi taka opcja to dużo plusów .

    Bezrobocie jest teraz i tak relatywnie niskie w marketach i tak już jest coraz większy problem ze znalezieniem pracowników, jest to pokłosie 500 plus oraz innych coraz to mocniej rozbudowanych socjałów. Jak dajmy na to kobieta ze wsi lub małego miasteczka miałaby dojeżdżać do większego miasta do pracy w markecie mając dwójkę dzieci , albo trójkę to już się nie kalkuluje, są jeszcze inne formy zasiłków ( to już obeznani wiedzą co i jak) , jak się doliczy dojazd ( paliwa coś coraz droższe ostatnio), brak sprawnej komunikacji publicznej na prowincji, czas to nawet jak taka kobieta wyjdzie mniej na czysto niż najniższa o jakieś 200-300 zł to się nie oplaca, w tym czasie przypilnuje sobie dzieci, może jeszcze coś dorobi na czarno i tyle.
    Natomiast zgadzam się, że taka bezhandlowa Niedziela może sprzyjać nadmiernej ilości spożywanego alc. Bo nie ukrywajmy większość prostych ludzi nie specjalnie potrafi sobie organizować czas wolny,

    • Tylko, że jeśli masz rodzinę to nie musi już być tak „różowo” 🙂
      Dzieci mają wolne w sobotę i niedzielę…
      Twoja zona w poniedziałek i wtorek…
      Ty w środę i czwartek…
      No to w jaki dzień (bez kombinowania z urlopami lub zwolnieniami lekarskimi) będziecie się mogli cieszyć „dniem wolnym” całą rodziną?

      Oczywiście, wystąpienie takiego „układu” jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.

      • Administrator bloga

        Bez przesady. Przerobiłem to.

        Wolne w tygodniu wbrew pozorom, także dla osób pracujących w handlu, zamiast roboczej niedzieli – jest często korzystne (a obecnie taki dzień jest udzielany). Można załatwić np. sprawy urzędowe, bez brania fikcyjnego chorobowego czy przepadania urlopu. Odebrać dzieci szybciej ze szkoły – bez świetlicy i poświęcić im czas.

        Miałem w otoczeniu osobę z handlu. W roboczą niedzielę ta przedsiębiorcza osoba zaliczyła poranną albo wieczorną mszę, do tego zdołała zrobić obiad dla rodziny, posiedzieć z rodziną przy kawie, do tego „odrobić” pół zmiany, od rana, albo wieczorem, a jeśli całą zmianę – to taki rodzinny dzień przypadał na sobotę.

        Nie dramatyzujmy, ja zarówno to widziałem, jak i miałem osobiście. MOŻNA wszystko pogodzić i zgrać się z rodziną – nie trzeba nieco naciąganych argumentów na rzecz „koszerności’ niedzieli.

        • NA Węgrzech, po wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę, obroty sklepów spadły o mniej więcej 6%…
          A usług wzrosły o 3%…
          Z jednej strony można by to nazwać problemem zwłaszcza dla osób w różny sposób żyjących z handlu sklepowego, z drugiej jednak strony, pomimo spadku obrotów, katastrofa w gospodarce węgierskiej nie nastąpiła.
          Zakaz ustawowy – choć z wielu względów jest to rozwiązanie najgorsze – wcale nie musi prowadzić do „końca świata”.

          • Administrator bloga

            wiesz…. w Korei Płn. znacznie ograniczono ludziom racje żywnościowe, a mimo to większość ludzi nie umarła

            obroty w „usługach” wzrosły o 3%…. tak, tak… na pewno, kiedy trzeba pewne rzeczy kupić na stacji kilkanaście – kilkadziesiąt % drożej – obsługa podróżnych… bo już nie handel

            są rożne rodzaje kłamstw, kłamstwa małe, kłamstwa duże i statystyka

            wkleję Ci jeden komentarz, który właśnie napisałem na FB

            ja znam to z własnej reki i naprawdę nie ma tu dramatu – sprawa dotyczy w niedzielę setek tysięcy pracowników pubów, barów, gastronomii, pielęgniarek, kierowców komunikacji i pogotowia, pracowników BOK, pracowników opieki, technicznych służb miejskich, wojska, policji, straży i ratownictwa…. handlowcy NIE są „świętymi krowami” na tym tle, ale kropelką w morzu pracowników, choć politycy rozdmuchali sprawę

            naprawdę, nie idźmy jako społeczeństwo w stronę „rydzykowskiego talibanu”, bo za tym zakazem, będą kolejne

            nie zabraniajmy też pracować tym, którzy chcą pracować

          • A znasz Remigiuszu pojęcie tzw. „pracy koniecznej”?
            Nie każda praca w niedzielę konieczna jest 🙂

          • Administrator bloga

            Ale kto ma o tym decydować czy jest konieczna, czy nie?

  7. Andrzej Leszno WLP

    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/solidarnosc-alfred-bujara-protesty-w-sieciach,89,0,2303321.html . To co prawda trochę inny problem niż handel w niedzielę, ale mnie również irytuję, wielokrotnie widzę w markecie kolejkę , bardzo długą kolejkę i tylko jedna kasjerka, co to ma być jakiś trzeci świat? W krajach macierzystych zagranicznych sieci handlowych przy tej samej powierzchni jest raz tyle załogi. Nie podoba mi się , że nasi rodacy są pomiatani w swoim własnym kraju, a już temat zarobków to zupełnie inna sprawa teraz poruszam tylko temat warunków pracy, pomimo, iż niejestem zwolennikiem 500 i krytycznie odnoszę się do tego rozwiązania jest jeden mały plus , pracownicy powoli zaczynają się szanować i coraz mniej ludzi daje sobą pomiatać

    • Administrator bloga

      Oczywiście, z tym aspektem się zgodzę. Generalnie, jako Polacy, za mało się w Europie cenimy. Płace w handlu powinny być wyższe.

  8. Administrator bloga

    Ja jeszcze bym poruszył jedną ważną sprawę – handel galeryjny. Mało kto wie, że 90% tego handlu, łącznie z placówkami „wielkich marek” to drobny biznes, drobny polski kapitał a nie „wielkie zachodnie sieci”, mianowicie to franczyzy i ajencje. Wydaje Ci się, że wchodzisz do sieciowej placówki „Tend&Spencer” a to bzdura… to tak naprawdę ajencja Pana Krzyśka, co mieszka 2 bloki dalej.

    Wszystko sfinansowane z prywatnych oszczędności ajentów, często z życiowego dorobku, oraz do tego drakońskich umów kredytowych z bankami.

    Te umowy są na kilka lat, często okolice 5 lat, a nawet więcej.

    Zakaz handlu w niedzielę to cios w drobną polską przedsiębiorczość i tych dzielnych, pracowitych ludzi. Wielu padnie, nie wytrzyma spadku obrotów, ktoś się załamie, komuś bank przejmie dorobek życia, ktoś się z rozpaczy powiesi…. o tym w mediach nie powiedzą… ale tzw. „chrześcijanie” będą triumfować – bo osiągnęli cel.

    Sieci i zachodnie korpo nie ucierpią – one przeniosą handel do minimarketów przystacyjnych, zainwestują w minigalerie i markety przydworcowe (mające status dworców PKS) albo inaczej obejdę „ustawę”. Banki i zachodni kapitał sobie poradzi z zakazem, bo ludzie jak kupowali – będą kupować dalej.

    Ucierpią jak zwykle zwykli Polacy. Przez polityków i rydzykowskich radykałów.

  9. Andrzej Leszno WLP

    Faktycznie pakowanie się w jakąś umowę w galerii handlowej to jak podpisywanie cyrografu z diabłem heh, bardzo niebezpieczne można popłynąć totalnie zwłaszcza jak się jest początkującym handlowcem. Ja myślę, że w tej sprawie powinno odbyć się referendum i po temacie, w końcu teoretycznie jest demokracja , chociaż to co mamy obecnie to taka demokracja teoretyczna, bo jak tu mówić o demokracji skoro jakiś urzędas każe ci zaszczepić dziecko pod groźbą kary, to już z demokracją nie ma nic wspólnego. Tak czy siak jestem za referendum w tej sprawie i po temacie niech wybierze większość czy tego chce czy nie.

    • Administrator bloga

      Większość upija się na umór w weekend i leczy kaca w niedziele, większość jest przeciw e-motoryzacji, większość pryska warzywa na własnej działce rakotwórczym roundapem i na tym gotuje zupę dziecku, itp.

      Czy myślisz, że większość ma zawsze racje?

  10. Andrzej Leszno WLP

    Oczywiście, że większość nie ma racji bo większość ludzi ma problemy z logicznym myśleniem, czytaniem ze zrozumieniem, analizowaniem faktów. Ale teoretycznie jest demokracja a w demokracji decyduje większość , taki teoretycznie mamy ustrój polityczny. Ale cały czas coś mi intuicja podpowiada, że to jakaś zasłona dymna i zakaz handlu w niedzielę nie wejdzie w życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Udowodnij, że nie jesteś botem, oblicz to. UWAGA! Reklamy w komentarzach kasuję! *