Kotek zdechł, czyli psychomanipulacja w reklamie…

Wyślij ten wpis znajomym!

Nie lubię reklamy z elementem psychomanipulacji…

…oczywiście jako marketingowiec stwierdzam, że reklama, jak przytoczona w poniższym poście wydaje się być skuteczna i nie sposób odmówić jej twórcom pewnego wisielczego poczucia humoru… a może to taki skrzywiony Monthy Python? Kliknij i sobie zobacz…

kotek_zdycha_reklama

Co jak co prywatnie, jako konsument nie lubię działań tego typu, nie lubię odwoływania się do emocji, nie lubię psychomanipulacji ani żadnego innego typu marketingowej manipulacji.

Jako bloger – także współpracujący z wieloma reklamodawcami – jestem także celem różnej manipulacji…

Otrzymuję np. intratna propozycję propozycję:

  • …Model współpracy jest prosty – na Twoim blogu pojawia się opinia nt. naszego produktu (oczywiście w 100% zgodna z Twoimi przekonaniami – ponieważ produkt jest najlepszy na rynku, to nie boimy się efektu:)) – my promujemy ten content za naszą kasę (czyli zwiększamy zasięg Twojego bloga poprzez reklamy na FB, YT, serwisach horyzontalnych), a Ty otrzymujesz wynagrodzenie za każdą sprzedaną…

Po wejściu w szczegóły okazuje się, że:

  • …gdy my mamy prowadzić dla Ciebie kampanię i jednocześnie promować Twój blog odliczymy 30 zł od każdego progu na poczet naszych kosztów….

Czyli miało być pomaganie blogerowi za friko, a jest za Nx30 zł, przy czym liczba N może być w praktyce dosyć duża (przy kampanii efektywnościowej przeprowadza się wiele działań reklamowych). Kiedy zwracam akwizytorowi uwagę na ten rozdźwięk, odpowiada:

  • Oczywistym jest, że istnieje pewien koszt promocji, która jedna ze stron musi ponieść…

I niech to dla Was – Czytelników i Konsumentów będzie przestrogą – nie ma nic za friko, zawsze jest gdzieś koszt, który ktoś musi ponieść…

No i kto za to płaci? Pan płaci, Pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze proszę Państwa.


Wyślij ten wpis znajomym!