Instagram i mój „fotel prezesa”

Do założenia sobie Instagrama kilkoro z Was namawiało mnie już nie raz i w końcu uległem namowom. Niby to kolejna społecznościówka do obsługi, jednakże na razie dochodzę do wniosku, że szybka obróbka zdjęć oraz możliwość automatycznego sprzężenia z FB oraz Twitterem oszczędzą mi jednak trochę czasu, zwłaszcza, że w nowej odsłonie bloga chce używać większej ilości zdjęć własnych.

Adres mojego profilu to po prostu: https://www.instagram.com/remigiusz.witczak/

…jeśli ktoś ma ochotę obserwować mój nowy zbiornik na zdjęcia to zapraszam.

Instagram jest popularny w Polsce, nie da się zaprzeczyć, jednak nie jest to optymalne miejsce do sprawnego zarządzania informacjami z dużą ilością elementów graficznych i linków. Według mnie do tego znacznie lepszy jest Pinterest, popularny bardziej w USA niż u nas. Na mój Pinterest i moje „tablice” możecie sobie zerknąć tutaj: https://pl.pinterest.com/oszczedzanie/

12742583_971977366215329_8932294518338452149_n

Wracając do Instagrama, nie mam natury internetowego ekshibicjonisty i nie wrzucam na Facebooka czy inne serwisy dziesiątek zdjęć typu selfie, ale raczej rzeczy, które wydają mi się ciekawe. Na wyżej wklejonym zdjęciu macie mój fotel i jednocześnie krzesło biurowe, na którym właśnie siedzę pisząc ten wpis.

  • Po pierwsze – zdrowe to dla kręgosłupa.
  • Po drugie – zapłaciłem za kulę fitball 30 zł, a nie 300 zł jak za jeden fotel w biurze.
  • Po trzecie – jest wygodne.
  • Po czwarte – jak się wkurzysz, to możesz sobie taki mebel kopnąć… i ci ulży.